Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Ideowy szarlatan

Czytaj dalej
The Times

Ideowy szarlatan

The Times

Alfred Rosenberg kreślił wizję antysemityzmu jako imperatywu biologicznego jednoczącego Niemców wokół Hitlera. Jego koncepcji słuchali i Adolf Hitler, i Heinrich Himmler.

Julleuchter, czyli światło Jula - to był główny atrybut, za pomocą którego Heinrich Himmler chciał stworzyć nowe święto mające zastąpić Boże Narodzenie. Według jego koncepcji święto narodzenia Pańskiego miało zostać zastąpione świętem przesilenia zimowego Julfest. Zaproponował też własny ceremoniał. Główną rolę odgrywałoby w nim światło Jula przekazywane sobie przez członków rodziny na 20-centymetrowych świecznikach. W ten sposób próbował wskrzesić symbolikę ognia, będącego w dawnych pogańskich wierzeniach plemion germańskich symbolem mądrości.

Cały establishment III Rzeszy był zgodny co do jednego: trzeba zerwać z chrześcijaństwem i stworzyć własne kulty. Jakie? Pod tym względem zgodności już nie było. Najbardziej zaawansowane prace w tej dziedzinie prowadzili Himmler, a przede wszystkim Alfred Rosenberg. Im obu - mimo bliskiej współpracy - nigdy nie udało się zestroić skrzypiec i zagrać jednym tonem.

Mit czy ideologiczne beknięcie

O poglądach Rosenberga przez długi czas wiedziano stosunkowo niewiele. Głównym źródłem jest jego książka „Mit dwudziestego wieku” i niewiele więcej. Sytuację zmieniło dopiero odkrycie jego odręcznych notatek w 2013 r. Jego dziennik w tajemniczych okolicznościach zaginął tuż po tym, gdy w 1946 r. wykorzystano go jako dowód w procesach norymberskich. Udało się je odnaleźć dopiero po niemal 70 latach. Lektura tych 400 ręcznie zapisanych stron stanowiła „wglądanie głęboko w mrok ludzkiej duszy”.

Joseph Goebbels (po lewej) korzystał z teorii snutych przez Alfreda Rosenberga, choć jego książkę nazwał ideologicznym beknięciem
Niemal natychmiast po przejęciu władzy przez Hitlera w Niemczech rozpoczęła się nagonka na Żydów, m.in. poprzez karykatury w prasie. Teorie Rosenberga stworzyły podwaliny do tego

Te dzienniki zostały starannie opisane w książce Roberta Wittmana i Davida Kinneya „The Devil’s Diary: Alfred Rosenberg and the Stolen Secrets of the Third Reich” (Pamiętnik diabła. Alfred Rosenberg i ukradziona tajemnica Trzeciej Rzeszy). Pierwszy z autorów, aż do przejścia na emeryturę, był specjalnym agentem FBI zajmującym się przede wszystkim odzyskiwaniem skradzionych dzieł sztuki. To on wpadł na ślad dziennika. Drugi jest amerykańskim dziennikarzem.

Zdaniem autorów książki mimo całej swojej stosunkowej tajemniczości i niejasnej roli, jaką odgrywał, Alfred Rosenberg był jedną z czołowych postaci nazistowskiego reżimu. Jego rodzice byli etnicznymi Niemcami. Przyszedł na świat w 1893 r. w należącym wówczas do rosyjskiego imperium Tallinie. Jako młody człowiek na własne oczy widział chaos towarzyszący rosyjskiej rewolucji w 1917 r. Tu zapewne należałoby szukać źródeł jego zagorzałej nienawiści do bolszewizmu i zaciekłego antysemityzmu. Oba te określenia stanowiły dlań synonimy. I oba opisywane przez nie zjawiska trzeba było jak najszybciej wyeliminować.

W 1919 r. Rosenberg przybył do Monachium. W stolicy Bawarii znalazł bratnią duszę w Adolfie Hitlerze. Wstąpił do partii nazistowskiej i szybko stał się nieodłącznym członkiem najbliższego kręgu Hitlera. W 1923 r. objął funkcję redaktora naczelnego nazistowskiej gazety „Völkischer Beobachter”. Tak narodził się „stały filozof” ruchu i człowiek, do którego zwracano się o opinię w najtrudniejszych problemach - zawiłych mrzonek o rasie aryjskiej, kwestii żydowskiej czy zagrożeniach bolszewizmu.

Nie był myślicielem wizjonerem. Swoje koncepcje i idee zapożyczał z coraz bardziej popularnych wtedy teorii radykalnej prawicy - z pism twórcy doktryny rasizmu, Francuza Arthura de Gobineau, od uważanego za ojca duchowego Holokaustu niemieckiego filozofa Paula de Lagarde’a czy Niemca angielskiego pochodzenia Houstona Stewarta Chamberlaina. Wszystko to „opakowywał na nowo” w górnolotną i raczej nienadającą się do czytania formę.

Amerykański ambasador w Niemczech w latach 30. ubiegłego wieku William Dodd mówił o Rosenbergu: „Nie znajdziesz żadnego innego przedstawiciela niemieckich władz, który myślałby w sposób mniej czytelny czy z równą rozkoszą opowiadał większe bzdury”. Podobnie o nich wyrażał się Hitler.

Nawet bliski Rosenbergowi Joseph Goebbels lekceważąco określał jego opus magnum „Mit dwudziestego wieku” jako ideologiczne beknięcie.

Przez antysemityzm do zjednoczenia

Antysemityzm jest elementem jednoczącym wokół odbudowy Niemiec

- podkreślał z mocą. To on nadał ideologiczny szlif i połysk teorii splatania się żydowskości i bolszewizmu. Tym samym wyniósł prowadzoną przez Niemcy po 1941 r. wojnę rasową na wschodzie na nowe szczyty deprawacji. „Niemiecką »kwestię żydowską« można rozwiązać tylko poprzez całkowitą likwidację żydostwa w Europie”. Alfred Rosenberg, mimo wzbudzanych kontrowersji, wiele wniósł do NSDAP. W obliczu tego, co uznawał za żydowski spisek mający na celu zniszczenie Niemiec i zdobycie przez Żydów kontroli nad światem, oświadczał, że walka z Żydami stała się „imperatywem biologicznym” i „czynnikiem unifikującym” nazizm. - głosił Rosenberg.

Obok antysemityzmu jego drugim głównym wrogiem było chrześcijaństwo. Widział w Kościele wręcz konkurencję. „Od nauczania Kościoła do nauki niemieckich wartości to krok, który będzie wykonywać kilka pokoleń. Niemcy nie są napiętnowani grzechem pierworodnym, tylko prawdziwym szlachectwem. Miejsce chrześcijańskiej miłości zostanie zastąpione przez narodowy socjalizm i germańską koncepcję wspólnoty” - mawiał.

Potępiał chrześcijaństwo jako szarlatanerię, magię i przesąd - „rak zżerający niemiecką duszę”. Idealnie współgrał pod tym względem z Himmlerem, który mówił, że „z chrześcijaństwem, tą największą zarazą, jaka mogła się nam przydarzyć, która osłabia nas w każdym konflikcie, musimy skończyć”. Rosenberg i Himmler uważali, że Niemcy potrzebują nowego credo, prężnej wiary orędującej za wagą pochodzenia rasowego i odrzucającej fałszywe przesłania uniwersalizmu czy pokory. Rosenberg w swoim dzienniku zapisywał, że Hitler zgadzał się z nim w tym względzie, choć wówczas nie mógł tego jeszcze powiedzieć publicznie.

Arogancki i zdystansowany Rosenberg nie był kimś, kogo moglibyśmy nazwać człowiekiem ludu. Blady i dosyć pulchny roztaczał urok… przedsiębiorcy pogrzebowego. Jeden ze współczesnych zauważał, że jego twarz przypomina „zimnego dorsza”. Podobnie - i temperament. Co ciekawe, nawet pierwszy mizantrop III Rzeszy Hitler miał powiedzieć, że Rosenberg żywi „pogardę dla ludzkości”.

Ideolog bez grubej skóry

Dziennik zaczął prowadzić w 1934 r. - 12 miesięcy po tym, jak Führer doszedł do władzy. Odpowiadał już wtedy za nic innego jak duchową i filozoficzną edukację partii nazistowskiej. Wpisy służyły mu za sprawdzian reakcji, swoistą płytę rezonansową dla jego ideologicznych obsesji. Nie mówimy jednak - jak choćby w przypadku dzienników Josepha Goebbelsa - o opasłym tomie spisywanym z myślą o przyszłej publikacji. Dziennik Rosenberga ma charakter głęboko osobisty. Jest rozwlekły do granic możliwości i arogancki w swojej wymowie. Pełno w nim użalania się nad sobą. Wypisz wymaluj - sam autor.

Joseph Goebbels (po lewej) korzystał z teorii snutych przez Alfreda Rosenberga, choć jego książkę nazwał ideologicznym beknięciem
Bundestag Archiv Napisana przez Rosenberga książka „Mit dwudziestego wieku” była najważniejszym - po „Mein Kampf” - dziełem w III Rzeszy

Przeskoczmy tuzin lat do przodu. Rosenberg siedzi na ławie oskarżonych w Norymberdze. Obok Hermanna Göringa i Rudolfa Hessa jest jednym z nielicznych nazistów, którzy przeżyli. Jego dziennik znajduje się w rękach Niemca Roberta Kempnera, zastępcy amerykańskiego oskarżyciela głównego Roberta H. Jacksona. Dziennik ginie w stosie nieuporządkowanych papierów i dokumentów gromadzonych przez Kempnera. Pojawia się znowu dopiero siedem dekad później. Udało się go odnaleźć Wittmanowi w zostawionych przez Kempnera papierach.

Autorzy szczegółowo opisują też karierę samego Rosenberga. Od wczesnych początków to on jako „naczelny” antysemita nazizmu kształtował opozycję III Rzeszy wobec chrześcijaństwa i jej podejście do rozwiązania kwestii żydowskiej. Odgrywał także kluczową rolę w systematycznie prowadzonej przez nazistów w całej Europie kradzieży skarbów i dzieł sztuki. Po inwazji Niemiec na ZSRR w 1941 r. Hitler powołał go na stanowisko ministra Rzeszy ds. okupowanych terytoriów wschodnich.

Zawsze blisko władzy. Brakuje mu jednak „grubej skóry” niezbędnej, by kwitnąć zawodowo w zaciekle brutalnej atmosferze polityki III Rzeszy. Zbyt wycofany i oschły w kontaktach, aby zawierać taktyczne sojusze, popada w konflikty z kolejnymi nazistami. W dzienniku nazywa ich oportunistami, drobnomieszczanami, a nawet - robactwem. Ci nie pozostają mu dłużni. Jest dla nich „głupkiem” i „nieapetycznym facetem”. Nazywając go „filozofem”, czynią to z szyderstwem, a nie podziwem.

Jezus był Aryjczykiem

Joseph Goebbels (po lewej) korzystał z teorii snutych przez Alfreda Rosenberga, choć jego książkę nazwał ideologicznym beknięciem
Joseph Goebbels (po lewej) korzystał z teorii snutych przez Alfreda Rosenberga, choć jego książkę nazwał ideologicznym beknięciem

Kariera Rosenberga rozwijała się niemal równolegle do kariery Heinricha Himmlera. Od początku. Już w 1933 r. Rosenberg mówił o późniejszym szefie gestapo, że

nasze myśli biegną po tych samych liniach. On zawsze podkreślał te kwestie, które były bliskie i mnie.

Co ich do siebie zbliżało? Przede wszystkim poglądy, głównie antysemityzm. Himmler był przekonany o dominacji rasy aryjskiej oraz konieczności wydawania wojny Żydom. Obu łączył także stosunek do Kościoła. Rosenberg publicznie wyrażał swój podziw dla Himmlera, że ten - tworząc SS - tak dużą wagę przywiązuje do tego, by zawierało ono elementy antychrześcijańskie.

Rosenberg razem z Himmlerem i Richardem Waltherem Darré od samego początku nazizmu tworzyli trójkąt odpowiedzialny za ideologiczne podwaliny III Rzeszy. Często się ze sobą nie zgadzali, trudno mówić, by całą trójkę łączyła przyjaźń - ale też często ze sobą rozmawiali, tworząc ideologię, która dopuszczała mordowanie obywateli podbitych krajów w obozach koncentracyjnych.

Rozbudowana przez nich koncepcja rasowa znalazła swe oparcie w teoriach ideowo-religijnych, które za Darré zaczęto nazywać „Blut und Boden” (krew i ziemia). Był to program skierowany do etnicznych Niemców, których określano przez pryzmat dwóch czynników: miejsca pochodzenia i czystości rasowej. To właśnie one przesądzały o tym, kogo III Rzesza uważała za swego prawdziwego obywatela, a kogo za osobę tego tytułu niegodną.

Ta teoria stała się też podstawą do innej teorii o Lebensraum - przestrzeni życiowej, której państwo niemieckie potrzebowało dla siebie. Tym właśnie uzasadniano konieczność podbojów innych państw, przede wszystkim na Wschodzie - wyższość rasowa (Niemcy, według Rosenberga, stanowili rasę nadludzi, rasą panów były narody skandynawskie, Bałtowie i Brytyjczycy, rasę podludzi stanowili Słowianie, poniżej których byli tylko Murzyni, Żydzi i inne ludy semickie) oraz konieczność powiększenia swego terytorium była wystarczającym wytłumaczeniem do ataku na Polskę oraz pozostałe kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Nic dziwnego, że Rosenberg został w 1941 r. mianowany ministrem Rzeszy do spraw okupowanych terytoriów wschodnich.

Jak III Rzesza chciała stworzyć swoją religię

Koncepcja Darré „Blut und Boden” była spójna z tym, co Rosenberg opisał w swojej książce „Mit dwudziestego wieku”. To była najważniejsza po „Mein Kampf” pozycja książkowa w III Rzeszy. Tytułowy „mit” to miała być czysta rasowo krew, która miała doprowadzić do wybuchu prawdziwej rewolucji, która stworzy czysty rasowo świat. Rosenberg rozpisywał się o pochodzeniu Ariów, którzy byli mitycznymi protoplastami Niemców. Dowodził, że Jezus też miał pochodzenie aryjskie.

Oprócz teorii rasowych pojawia się w niej też wiele fragmentów dotyczących religii. Rosenberg włożył do niej wiele wątków neopogańskich, chciał stworzenia nowej religii mającej dużo wspólnego z hinduizmem. Jednak od tych fragmentów odcinał się Hitler - podkreślał, że koncepcje neopogańskie nie powinny się znaleźć w oficjalnych doktrynach III Rzeszy (choć klasyfikacja rasowa już tak).

Joseph Goebbels (po lewej) korzystał z teorii snutych przez Alfreda Rosenberga, choć jego książkę nazwał ideologicznym beknięciem
East News/Sputnik Martin Bormann (stoi po lewej) i Adolf Hitler (pośrodku) blisko współpracowali z Rosenbergiem i głęboko podzielali stworzoną przez niego ideologię czystości rasowej

Koncepcje Rosenberga i Himmlera - choć zbliżone w punkcie wyjściowym, czyli zamiarze stworzenia kultu zdolnego zastąpić miejsce chrześcijaństwa - różniły się dość mocno w sposobie, w jaki o nowe wierzenie będzie okazywane. Rosenberg odwoływał się do religii świata, z kolei Himmler dążył do wskrzeszenia dawnych wierzeń germańskich. Szczególnie mocno chciał kultywować dni przesileń słonecznych, by im przywrócić „pradawny sens”. Z tej okazji planował organizowanie zawodów sportowych z takimi sportami jak skakanie przez ogień. Chciał te starogermańskie igrzyska połączyć z masowymi małżeństwami młodych Niemców.

Himmler dogrzebał się do jeszcze jednego święta starogermańskiego - dnia przesilenia letniego, które dla plemion germańskich było dniem kopulacji i płodzenia dzieci. Przedstawił nawet zrąb systemu, na podstawie którego pary do kopulacji miałyby się dobierać („antyczny zwyczaj, że najlepszy chłopiec przeskakuje przez ogień z najlepszą dziewczyną”). Prototypy tego typu imprez sportowych odbywały się w latach 1935-1939. Himmler nie był jednak z nich do końca zadowolony, a wybuch wojny sprawił, że zawiesił próby.

Wiara do końca

Himmler popełnił samobójstwo już po tym, jak Niemcy podpisały akt kapitulacji w 1945 r. Rosenberg został aresztowany i stanął przed trybunałem w Norymberdze. Szedł na szafot jako człowiek bez reszty wierzący w Hitlera i jego perwersyjne credo, które sam pomógł stworzyć. Perorował jednak przeciw tym, którzy, jego zdaniem, zdradzili sprawę. „Nazizm to wielka idea… źle użyta przez małych ludzi” - grzmiał przed sądem w Norymberdze. Jak na ironię najbardziej płodny autor III Rzeszy odmówił przed śmiercią sporządzenia jakiegokolwiek oświadczenia. „Nie” - powiedział tylko, gdy zapytano go, czy chce wypowiedzieć ostatnie słowa.

Wcześniej podczas procesu w Norymberdze twardo bronił idei nazizmu oraz konsekwentnie podkreślał, że antysemityzm był uzasadniony.

Po prostu chciałem, żeby Niemcy mieli swój Lebensraum. Żydzi powinni mieć Lebensraum dla siebie, ale poza Niemcami

- tłumaczył. Nie tylko zresztą się bronił, ale też przechodził do ataku. „Trybunał i amerykańskie gazety tak dużo piszą o ostrych metodach nazistów. Ale proszę sobie wyobrazić, że w ciągu roku po porażce Niemiec milion Niemców nagle zaczęło mieszkać poza granicami kraju, który stanowił oryginalne niemieckie terytorium, a które zostało przyłączone do Polski. Żadna Liga Narodów ani inne ciało przeciwko temu nie protestowały” - zaznaczył w czerwcu 1946 r.

Jego słowa nie przyniosły efektu. Skazano go na karę śmierci, zarzucając mu wiele zbrodni wojennych, działania przeciwko ludzkości, a także kradzież dzieł sztuki. Wyrok wykonano w październiku 1946 r.

Podczas procesów norymberskich Alfreda Rosenberga określono mianem „najwyższego kapłana rasy panów”. Winston Churchill mógłby powiedzieć: jaki kapłan, taka rasa.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Naszej Historii.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Naszej Historii
  • codzienne e-wydanie Naszej Historii
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
The Times

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Polska Press Sp. z o.o.