Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Otto Skorzeny. Hitlerowiec z blizną, który pracował dla Niemiec i Mossadu

Czytaj dalej
Fot. Bundesarchiv
Allan Hall, David Charter, The Times

Otto Skorzeny. Hitlerowiec z blizną, który pracował dla Niemiec i Mossadu

Allan Hall, David Charter, The Times

Otto Skorzeny - żołnierz do zadań specjalnych. Gdy trzeba było, odbił uwięzionego Benito Mussoliniego. Innym razem mordował hitlerowców na zlecenie Mossadu

Umiał grać o naprawdę wysoką stawkę. Na liście jego celów znajdowali się: Józef Stalin, Franklin D. Roosevelt, Winston Churchill, Benito Mussolini, Josip Broz-Tito, Miklós Horthy, a nawet (podobno) Dwight Eisenhower. Choć ostatecznie udało mu się z sukcesem przeprowadzić tylko małą część tych operacji, to i tak odniósł wystarczająco wiele sukcesów, by zyskać miano najlepszego niemieckiego komandosa i najbardziej skutecznego wykonawcy „misji niemożliwych” zlecanych przez Adolfa Hitlera.

Wraz z końcem wojny nie przestał działać. Budował Werwolf, szkolił zamachowców na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej, handlował bronią, a nawet współpracował z izraelskim Mossadem.

Otto Skorzeny, bo o nim mowa, robił wrażenie już na pierwszy rzut oka. Potężnie zbudowany (192 cm wzrostu), z ogromną szramą na policzku, która była pozostałością z lekcji fechtunku, które pobierał za młodu w rodzinnym Wiedniu („honorowa szrama” - jak ją określał, gdyż lekcje władania bronią białą były wtedy bardzo prestiżowe). Skorzeny był z urodzenia Austriakiem, ale od samego początku wspierał połączenie swego kraju z III Rzeszą. Działalność polityczną łączył z inną swoją wielką pasją - wyścigami samochodowymi. Na organizowanych przez niego zawodach chętnie pojawiali się hitlerowcy.

Gdy wybuchła wojna, był poza wojskiem - gdy Wehrmacht maszerował przez Polskę, on zajmował się naprawianiem samochodów. Później zgłosił się do armii, chciał służyć w lotnictwie, ale został odesłany z argumentem, że jest za wysoki i za stary (miał 31 lat).

Ostatecznie znalazł się w SS, trafił na linię frontu w wojnie ze Związkiem Radzieckim. Od razu dał się poznać jako człowiek, który jest gotów podjąć się najbardziej nawet ryzykownych planów. Przygotowywał się m.in. do przejęcia z powietrza Łubianki w samym centrum Moskwy czy zajęcia tamy na kanale Wołga-Oka - później miała ona być otwarta, by w ten sposób zatopić stolicę ZSRR. Operacje te nie doszły do skutku, sam Skorzeny wrócił do Niemiec w ambulansie, bo szrapnelem oberwał potężne uderzenie w głowę. Ale za wschodnią kampanię odznaczono go Krzyżem Żelaznym - i dostrzeżono w nim potencjał komandosa.

Skorzeny (na zdjęciu w środku) stoi  obok Benita Mussoliniego (w kapeluszu) tuż po uwolnieniu włoskiego dyktatora
East news Kontrofensywa w Ardenach na przełomie 1944-1945 r., która wojska USA (na zdjęciu amerykański Sherman) zdołały zatrzymać. Skorzeny miał ważny epizod w czasie tych walk

W 1943 r. Berlin powierzył mu dowództwo w nowo tworzonej jednostce komandosów. Hitler dostrzegł, jak skuteczny potrafi być brytyjski SAS, i uznał, że III Rzesza też powinna mieć tego typu oddziały. Gdy tylko je utworzono, od razu wciągnięto je do operacji „Francois” - czyli próby nawiązania kontaktu z władzami w Iranie, by te zaczęły współpracować z Niemcami przeciwko Brytyjczykom. Oddział komandosów ze Skorzenym miał na spadochronach zostać zrzucony w Iranie - a następnie w przebraniu nawiązać kontakt z Irańczykami. Ta operacja spaliła na panewce, ale pomysł na nią stał się później znakiem firmowym działań Skorzenego.

Kolejne zadanie, które otrzymał Skorzeny (zlecił mu je osobiście Hitler, który wybrał go spośród sześciu kandydatów), było jeszcze trudniejsze. Chodziło o uwolnienie Benita Mussoliniego aresztowanego przez włoskie władze (na rozkaz króla Emanuela III). Operacja „Dąb” rozpoczęła się we wrześniu 1943 r. Grupa komandosów przyleciała szybowcami do hotelu w Apeninach, w którym przetrzymywano Duce.

Skorzeny w 12 szybowcach do akcji wziął 108 żołnierzy, w tym włoskiego generała Fernanda Soletiego. Włoch jako pierwszy wysiadł z szybowca i na lotnisku krzyczał po włosku do karabinieri, by ci nie strzelali. Nie padł ani jeden strzał. Tuż za Soletim biegł Skorzeny, on też jako pierwszy dotarł do Mussoliniego. Komandos wszedł do jego pokoju i oznajmił: „Duce, przysłał mnie Führer. Jest pan wolny”. Włoski dyktator udał się z nim na lotnisko. Cała operacja trwała łącznie 12 minut.

Sukces sprawił, że i Skorzeny, i Hitler (w końcu to on wpadł na pomysł stworzenia jednostki komandosów) uznali, że właściwie nie mają żadnych ograniczeń. Tak powstał pomysł operacji „Długi Skok”. Skorzeny miał pod koniec listopada 1943 r. lecieć do Teheranu, a tam zabić obradujących właśnie przywódców USA, ZSRR i Wielkiej Brytanii: Roosevelta, Stalina i Churchilla. Plan ostatecznie nie doszedł do skutku, gdyż wcześniej dowiedział się o nim radziecki wywiad. Ale rozmach, w jakim Skorzeny chciał działać, robi wrażenie.

Fiaskiem także zakończyła się operacja zabicia Josepa Broza-Tity. Oddział Skorzenego przygotował wielką obławę na niego w bośniackim mieście Drvar. W czasie próby dotarcia do Tity oddział niemiecki natknął się na mocny opór ze strony jugosłowiańskich komandosów. W tym czasie Tito zdołał uciec. Gdy komandosi Skorzenego wreszcie przebili się do jego kwatery, znaleźli tam tylko zakrwawiony mundur.

Sukcesem za to zakończyła się operacja „Uzbrojona Pięść”. We wrześniu 1944 r., gdy regent Królestwa Węgier i zagorzały nazista Miklós Horthy stawał przed sądem za negocjowanie pokoju z ZSRR, Skorzeny razem z elitarnym komandem wojskowym lądował w Budapeszcie. Miał porwać syna Horthy’ego. Młodzieńca wywieziono w głąb Rzeszy. W tej sytuacji władzę na Węgrzech zaczął formalnie sprawować przywódca faszystowskiego ugrupowania Strzałokrzyżowcy Ferenc Szálasi, który wydał zgodę na wznowienie deportacji dziesiątek tysięcy Żydów.

Skorzeny (na zdjęciu w środku) stoi  obok Benita Mussoliniego (w kapeluszu) tuż po uwolnieniu włoskiego dyktatora
Horthy wzięty w kleszcze. Węgry za rządów Miklósa Horthy’ego przejawiały tendencje faszystowskie, jednak współpracę militarną z III Rzeszą rozpoczęły dopiero w 1941 r. po ataku na ZSRR. Jednak już w 1943 r. Horthy zaczął prowadzić samodzielnie negocjacje z aliantami w sprawie wycofania się z wojny. Widząc, co się święci, Hitler wysłał do Budapesztu Skorzenego. Ten porwał syna regenta Węgier (oficjalny tytuł Horthy’ego), zmuszając go w ten sposób do oddania władzy. Węgry pozostały sojusznikiem Niemiec

To ugruntowało opinię o Skorzenym jako o człowieku zdolnym wykonać każdą - nawet niewykonalną - operację. Gdy w grudniu 1944 r. Niemcy rozpoczęły kontrofensywę w Ardenach, oddział Skorzenego w amerykańskich mundurach poruszał się za liniami wroga, rozpuszczając fałszywe informacje o działaniach Niemców. Jedna z plotek głosiła, że Skorzeny chce dopaść Eisenhowera. Nigdy nie udało się znaleźć potwierdzenia na to, czy taka operacja jest w ogóle planowana - ale głównodowodzący alianckimi siłami całe Boże Narodzenie spędził w ukryciu, bojąc się, że Skorzeny znajdzie sposób, by do niego dotrzeć.

Skorzeny po porażce stanął przed sądem. W procesie w Dachau w 1947 r. odpowiadał za swoje działania z czasów walk w Ardenach - przebieranie się w mundur przeciwnej armii to pogwałcenie reguł konwencji genewskiej. Komandos nie czekał jednak do końca procesu. Wraz z trzema innymi esesmanami zdobył amerykańskie mundury i przebrani uciekli z obozu.

W tym okresie też narodził się jeden z jego najbardziej śmiałych planów. Wraz z grupą byłych żołnierzy SS po cichu zaczął tworzyć tajną armię, która planowała przeprowadzenie operacji mającej na celu wypchnięcie z terytorium byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej wojsk radzieckich i przywrócenie Niemcom „honoru”. Tak przynajmniej wynika z ujawnionych niedawno dokumentów niemieckiego wywiadu.

Według tych akt wspomnianą armię utworzono po klęsce Niemiec i podziale kraju przez aliantów w 1945 r. Początkowo liczyła ona 2 tys. oficerów Wehrmachtu i SS. Dowódcami formacji zostali były nazistowski pułkownik Albert Schnez i Skorzeny. Wspomniana tajna armia, którą zaczęto nazywać Werwolf, „stacjonowała” w Stuttgarcie. Jej członkowie śledzili poczynania lewicowych polityków niemieckich, gromadzili broń oraz środki transportu i tworzyli plany budowy potężnej siły wojskowej, która pozwoliłaby trzymać w ryzach komunistów we wschodnich Niemczech.

Skorzeny (na zdjęciu w środku) stoi  obok Benita Mussoliniego (w kapeluszu) tuż po uwolnieniu włoskiego dyktatora
Bundesarchiv Skorzeny (na zdjęciu w środku) stoi obok Benita Mussoliniego (w kapeluszu) tuż po uwolnieniu włoskiego dyktatora

Spiskowcy nie mieli żadnego mandatu ze strony ówczesnego niemieckiego rządu. Swoje posunięcia planowali w największej tajemnicy bez wiedzy amerykańskich, francuskich i brytyjskich wojsk okupacyjnych. Prace kontynuowano także za plecami pierwszego demokratycznego niemieckiego gabinetu kierowanego przez wybranego w 1949 r. na stanowisko pierwszego kanclerza, członka CDU, Konrada Adenauera.

Szczegóły dotyczące działań i planów tej formacji można znaleźć w liczących 321 stron aktach niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND). Na wypadek wybuchu wspomnianego konfliktu wewnętrznego planowano zwerbowanie nawet 40 tys. bojowników. Jej hierarchię stanowili ludzie pochodzący z różnych grup społecznych - między innymi biznesmeni i przedstawiciele handlowi. Dodajmy sprzedawcę węgla, prawnika, prokuratora czy burmistrza albo nauczyciela akademickiego prowadzącego kursy techniczne dla studentów.

Z początku plan Alberta Schneza zakładał rozbicie stacjonujących w byłej NRD sił radzieckich oraz eliminację zdrajców ojczyzny. 24 czerwca 1951 r. zaoferował on usługi swojej tajnej armii szefowi zachodnioniemieckiego wywiadu Reinhardowi Gehlenowi. Oferty nigdy nie przyjęto, chociaż Gehlena interesowały zdobywane przez agentów Schneza informacje wywiadowcze. Choćby dotyczące tego, jak zachowują się przebywający w radzieckich obozach niemieccy jeńcy wojenni.

W1953 r. utworzono Bundeswehrę - tajna armia odmaszerowała do historii. Sam Konrad Adenauer o jej istnieniu dowiedział się już dwa lata wcześniej. Zlecił wówczas kierowanej przez Gehlena służbie „asystowanie i monitorowanie” jednostki, ale nie jej rozwiązanie. Taka postawa kanclerza sprawiła, że niektórzy niemieccy historycy uznali, że w istocie nie był on zupełnie przeciwny temu projektowi. Skorzeny tymczasem na początku lat 50. przeniósł się do Madrytu - reżim generała Franco chętnie dawał schronienie byłym ludziom Adolfa Hitlera. Były komandos zresztą nie za bardzo widział powód, żeby się ukrywać. Spotykał się publicznie z innymi dawnymi hitlerowcami. W 1950 r. ukazały się jego pamiętniki, w których bronił koncepcji III Rzeszy. To wywołało protesty, którymi on jednak zbytnio się nie przejmował.

Stał się człowiekiem do wynajęcia, a chętnych do korzystania z jego wiedzy i doświadczenia było wielu. Był m.in. doradcą wojskowym dwóch prezydentów Egiptu: Muhammada Nadżiba i Gamala Nasera. Szkolił Palestyńczyków (wśród nich był Jaser Arafat) do walki z Izraelem. Pracował też chętnie w Ameryce Południowej, bo liczył, że właśnie tam uda się zbudować Czwartą Rzeszę. Znalazł m.in. zajęcie w Argentynie jako ochroniarz Evy Perón, niezwykle popularnej żony prezydenta Juana Peróna.

Skorzeny (na zdjęciu w środku) stoi  obok Benita Mussoliniego (w kapeluszu) tuż po uwolnieniu włoskiego dyktatora
East News Skorzeny w latach 50. pracował m.in. jako ochroniarz Evy Perón (na zdjęciu żona prezydenta Argentyny podczas wizyty we Francji)

Na początku lat 60. na pomysł skorzystania z usług byłego komandosa wpadł także izraelski Mossad. Pewnego dnia w początkach 1962 r. Skorzeny siedział ze swoją młodą żoną Ilse von Finckenstein w jednym z madryckich barów. Kobieta była siostrzenicą byłego hitlerowskiego ministra finansów. Do małżonków podeszła mówiąca po niemiecku para, która skarżyła się, że ją okradziono. Ilse zaprosiła nowych znajomych na noc do willi, gdzie mieszkała razem z mężem.

Tutaj Skorzeny nagle wyciągnął broń i zaczął krzyczeć w stronę gości: Wiem, dlaczego tu jesteście. Jesteście z Mossadu. Przyjechaliście, aby mnie zabić!

Autorzy zamieszczonego w „Haaretz” tekstu piszą, że mężczyzna miał odpowiedzieć: Ma pan rację tylko w połowie. Jesteśmy z Mossadu, ale gdybyśmy mieli pana zabić, nie żyłby pan już od tygodni. Zapytali, czy Skorzeny chce za pomoc agencji otrzymywać wynagrodzenie. Ten jednak odpowiedział: Chcę tylko, żeby Wiesenthal usunął moje nazwisko ze swojej listy.

Przypomnijmy, że słynny łowca nazistów Szymon Wiesenthal umieścił go na swojej liście zbrodniarzy wojennych, co groziło Skorzenemu śmiercią.

Para izraelskich agentów zapewniła go, że zajmie się sprawą. Okazało się jednak, że nie są w stanie doprowadzić do usunięcia jego nazwiska. Weterani, z którymi rozmawiał izraelski dziennik, sądzą, że Skorzeny zgodził się na współpracę, by zyskać pewność, iż sam nie stanie się ofiarą Mossadu.

Pierwsza misja zwerbowanego do współpracy Skorzenego polegała na wylocie do Egiptu i zyskaniu zaufania jego byłych nazistowskich kolegów. Później miał przesłać izraelskiemu oficerowi prowadzącemu szczegółową listę z ich nazwiskami i adresami. W czasie innej wizyty w Egipcie Skorzeny wysłał kilka listów bomb. Wybuch jednej z takich przesyłek zaadresowanej do kompleksu, gdzie nad projektem pracowali niemieccy naukowcy, spowodował śmierć pięciu Egipcjan.

Skorzeny (na zdjęciu w środku) stoi  obok Benita Mussoliniego (w kapeluszu) tuż po uwolnieniu włoskiego dyktatora
East News W 1947 r. Skorzeny stanął przed sądem pod zarzutem łamania konwencji genewskiej (w czasie wojny przebierał się w mundur innej armii). Komandos nie czekał na wyrok, tylko uciekł z aresztu

Pod pretekstem udzielenia porady dotyczącej bezpieczeństwa nazistowskich badaczy w Egipcie Otto Skorzeny zorganizował w Madrycie spotkanie z Heinzem Krugiem. Ludzie ci wiedzieli, że znajdują się na celowniku Mossadu. 11 września 1962 r. razem z towarzyszącymi im „ochroniarzami” Skorzeny i Krug pojechali samochodem do lasu. Tutaj - jak podaje źródło „Haaretz” - Skorzeny go zastrzelił. Następnie ciało oblano kwasem, a wspomniana trójka zalała je wapnem. „Ochroniarze” byli agentami specjalnego oddziału Mossadu dowodzonego przez późniejszego premiera Izraela Izaaka Szamira.

W latach 60. Skorzeny starał się usystematyzować swoją pracę. W tym celu stworzył grupę Paladin - firmę zajmującą się ochroną i troską o bezpieczeństwo - ale organizacja miała silny rys ideowy, nazistowski i antykomunistyczny. Dzięki wsparciu Franco mogła spokojnie pracować i pozyskiwać klientów w Hiszpanii. Jednym z nich podobno były nawet amerykańskie siły specjalne (tak podają źródła radzieckie, brak potwierdzenia w innych).

Skorzeny (na zdjęciu w środku) stoi  obok Benita Mussoliniego (w kapeluszu) tuż po uwolnieniu włoskiego dyktatora
East News Rafael „Rafi” Eitan (po lewej), były szef Mossadu. Izraelska agencja specjalna współpracowała m.in. z Otto Skorzenym

Skorzeny zmarł w Madrycie na raka płuc w 1975 r. w wieku 67 lat. Symboliczna data, bo w tym samym roku zmarł Franco i rozpoczął się proces defaszyzacji Hiszpanii. Natomiast w czasie pogrzebu Skorzenego uroczysty hołd oddali mu niemieccy nazistowscy weterani wojenni. Nie wiedzieli, że ich bohater zabił dla Izraelczyków jednego z przedstawicieli ich własnego środowiska.

Tłumaczenie: Zbigniew Mach

Allan Hall, David Charter, The Times

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2017 Polska Press Sp. z o.o.

Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.