Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Zdrajcy z gadzinówek

Czytaj dalej
Anita Czupryn

Zdrajcy z gadzinówek

Anita Czupryn

Niemcy uruchomili w okupowanej Polsce własne polskojęzyczne gazety. Pracowali w nich dziennikarscy renegaci - łącznie było ich koło stu. Byli i tacy, którzy potem odnaleźli się w prasie komunistycznej

Polskojęzyczna prasa, która została uruchomiona przez niemieckiego okupanta po klęsce wrześniowej podczas II wojny światowej, miała jeden cel - hitlerowską propagandę. Obraz, jaki powinien się wyłaniać z gazet, miał wskazywać, jak dobrze się dzieje pod butem okupanta: budowane są nowe drogi i mosty, Niemcy dbają o edukację i kulturę, jest progres. Gdyby uwierzyć tej manipulacji, można by pomyśleć, że wojenna rzeczywistość w okupowanej Polsce była nie tylko lepsza niż przed wojną, ale że właśnie w tym momencie dokonuje się wielki skok cywilizacyjny. Mało kto jednak wierzył w to, co głosił generalny gubernator Hans Frank, który przekonywał, że Polacy muszą mieć wrażenie, że w prasie są traktowani nie jak świnie, lecz jak Europejczycy i ludzie.

Ale też Niemcy, jeśli chodzi o rozwój swojej prasy, już wcześniej dobrze przygotowali grunt. Podczas I wojny światowej w Warszawie i Łodzi drukowali przecież „Godzinę Polską”. Co prawda Polacy szybko przechrzcili ją na „Gadzinę Polską” - i w ten sposób gadzinówki, czyli późniejsze gazety wydawane przez hitlerowców, zaistniały nie tylko na rynku, ale przede wszystkim w społecznej świadomości z jednoznaczną konotacją

W Generalnej Guberni ukazywało się osiem dzienników, które były w zupełności kontrolowane przez Niemców, m.in. w Warszawie, Krakowie, Częstochowie, Radomiu. Wydawano też tygodnik, któremu bliżej było do pornografii niż do informacji, o tytule „Fala”.

Gadzinówki, mimo że nazywano je najgorszymi obelgami: szmatławce czy kurwary, wciąż jednak sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, na poziomie setek tysięcy egzemplarzy. W tych to gazetach niechlubną współpracę z Niemcami podjęło około stu polskich dziennikarzy. Nikt ich do tego nie zmuszał, zrobili to z jednego powodu - dla pieniędzy i specjalnych profitów. Kiedy w pierwszych miesiącach okupacji władze GG wydały rozporządzenie o rejestrowaniu się osób, które chciałyby się zajmować działalnością kulturalną, w Warszawie zgłosiło się nie tylko 165 dziennikarzy, ale też ponad tysiąc aktorów. Jeśli chodzi o media, to w efekcie pracę w gazetach dostało około stu osób. Reszta przedwojennych dziennikarzy wolała znaleźć sobie inne zajęcia. Zostawali kelnerami, sprzedawcami, dozorcami, tragarzami czy dostawcami mleka. Dziennikarki z kolei wybierały raczej zajęcia przy repasacji pończoch, naprawach parasolek, produkcji zabawek czy pieczeniu ciast niż pisanie dla Niemca. Ale byli też wśród dziennikarzy i tacy, którzy chcieli walczyć - angażowali się więc w działalność podziemną, wydając „Polska Żyje” czy „Monitor Informacyjny”, a następnie „Biuletyn Informacyjny”. Oczywiście te periodyki nie miały takiego zasięgu jak gadzinówki, które ukazywały się we wszystkich większych miastach Generalnej Guberni, a kosztowały ledwo 20 groszy. Niektórzy historycy twierdzą, że nakłady dochodziły nawet do miliona egzemplarzy.

Największą spośród gadzinówek był „Nowy Kurier Warszawski”, który choć nazwą nawiązywał do jednego z najstarszych polskich dzienników „Kuriera Warszawskiego” z tradycją od 1821 r., to niewiele miał z tą tradycją wspólnego. „Nowy Kurier Warszawski” miał swoją premierę już 11 października 1939 r., rozchodził się w nakładzie grubo ponad 100 tys. egzemplarzy, a wydanie weekendowe dochodziło do 300 tys. Redakcja dziennika najpierw mieściła się w Łodzi, ale szybko przeniesiono ją do stolicy - w listopadzie była już przy ul. Marszałkowskiej 3. Gazeta trzymała się niepisanych zasad: żadnych ataków na Kościół, żadnej krytyki Józefa Piłsudskiego, ale też żadnej wysokiej kultury. Znajdowały się w niej za to tłumaczenia wojennych niemieckich depesz, które kłuły w oczy tytułami i treścią opiewającą zwycięstwa Niemców na wszystkich frontach.

Hans Frank, zwiedza krakowski „Pałac Prasy” przejęty przez Niemców na potrzeby redakcji gadzinówek - rok  1940.
„Ilustrowany Kurier Polski” i „Goniec Codzienny” to niemieckie gadzinówki polskojęzyczne z lat okupacji. „Trybuna Ludu” była oficjalnym organem PZPR

Polscy dziennikarze pisali teksty od erotycznych po kabaretowe, publikowali recenzje z wodewilów i zwykłe plotki oraz zdjęcia gwiazd. Wszystko to podlane sosem beztroskiej normalności. Tak jakby wojna z całym swoim okrucieństwem toczyła się zupełnie gdzie indziej.

We wszystkich nieomal miastach zorganizowała sobie młodzież tory saneczkowe, okupując drogi i szosy posiadające odpowiednie nachylenie. Między innymi powstał taki tor na Żoliborzu w Warszawie. Widzimy, że nieraz nie tylko sama młodzież korzysta z tych sportów zimowych, ale również starsi - bądź to dla własnej przyjemności, bądź też aby towarzyszyć swoim pociechom

- pisano w krakowskim „Ilustrowanym Kurierze Polskim” w styczniu 1941 r. Latem z kolei pojawiały się zdjęcia opalających się na plaży ludzi okraszone tekstami:

Żeby skóra była modna, Afrykański kolor miała, Olej, szminka, wazelina, Tym smaruje się płeć cała.

Dalej dowiesz się:

- jakie "mądrości" można było wyczytać w gadzinówkach

- kto pracował w gadzinówkach

- jak po wojnie tłumaczyli się dziennikarze współpracujący z prasą gadzinową

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

Kup abonament i otrzymaj:

  • dostęp do tego artykułu i wszystkich treści Naszej Historii,
  • najlepsze teksty dziennikarzy Polska Press Grupy,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • nieograniczony dostęp do archiwum.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Anita Czupryn

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2017 Polska Press Sp. z o.o.

Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.