Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Autonomia, czyli wielki polski atut w walce o Śląsk

Czytaj dalej
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Teresa Semik

Autonomia, czyli wielki polski atut w walce o Śląsk

Teresa Semik

Polska nadała autonomię województwu śląskiemu 15 lipca 1920 roku, kiedy to województwo jeszcze nie istniało. Tak zachęcała Ślązaków do głosowania za Polską - twierdzi prof. Józef Ciągwa

Poglądy historyków i prawników są w tej sprawie dość zgodne: autonomia Śląska jednoznacznie miała genezę polityczną i propagandową. Powstała na użytek plebiscytu, który miał rozstrzygnąć o przynależności Górnego Śląska po pierwszej wojnie. To była mocna oferta rządu polskiego, wyjątkowy i eksperymentalny ustrój polityczny.

Niemcy grali podobną kartą: „Górny Śląsk będzie tak samodzielny jak Bawaria” - obiecywali, a polska strona komentowała: „Znacie Niemców, to wiecie, jaki będzie ich samorząd. Będzie to ten sam twardy kij, tylko inaczej pomalowany”.

Zgodnie z postanowieniem traktatu wersalskiego z 28 czerwca 1919 r. o polsko--niemieckiej granicy na Górnym Śląsku miał rozstrzygnąć plebiscyt. Nie wiedząc nawet, czy Górny Śląsk wróci do Polski, a jeśli tak, to jaka jego część, Sejm Ustawodawczy postanowił utworzyć województwo śląskie i nadać mu, jako jedynemu w kraju, autonomię z własnym sejmem i skarbem.

15 lipca 1920 r. wydał ustawę konstytucyjną zawierającą statut organiczny województwa śląskiego. Zapisano w nim: „Województwo Śląskie będzie nieodłączalną częścią składową Rzeczypospolitej Polskiej i będzie posiadało prawa samorządne”. Obejmie „wszystkie ziemie śląskie przyznane Polsce, czy to ze Śląska Cieszyńskiego, czy też na mocy artykułu 88. Traktatu Wersalskiego z Niemcami”.

Eksperyment z autonomią

Kompetencje ustawodawcze Sejmu Śląskiego obejmowały niemal wszystkie istotne problemy funkcjonowania województwa: ustrój śląskich władz administracyjnych i samorządowych wszystkich szczebli, podatki, także podział administracyjny Śląska, ustrój sił policyjnych i żandarmerii, także policji budowlanej i ogniowej. Dla ustawodawstwa Sejmu Śląskiego były zastrzeżone sprawy utrzymywaniu dróg lądowych, szkolnictwa, polityki społecznej.

Do kompetencji Sejmu Śląskiego nie należało prowadzenie polityki zagranicznej, sprawy wojskowe i obronność, cła, ochrona granic i sądownictwa, jednak ustawodawstwo śląskie jest „zawsze uprawnione do wydawania przepisów cywilnych i karnych w sprawach zastrzeżonych dla ustawodawstwa śląskiego”.

Regionaliści, zwłaszcza skupieni dziś wokół Ruchu Autonomii Śląska, chętnie głoszą tezę, jakoby Górnoślązacy właściwie tylko dlatego głosowali tak licznie za Polską w czasie plebiscytu 20 marca 1921 r., bo ta obiecała im szeroką autonomię.

Przywódca Ślązaków Wojciech Korfanty, który od początku popierał propozycję polskiego rządu w sprawie autonomii, tak potem pisał: „Gdy lud śląski uzyskał prawo zdecydowania o swojej przyszłości, szedł do Polski, bo szukał w niej wyzwolenia z nędzy”. I choć ostatecznie autonomia Śląska była decyzją polityczną, ewenementem na skalę krajową, okazała się także lekcją demokracji. Przetrwała, chociaż władze centralne ciągle próbowały ją ograniczać na różne sposoby.

Okres międzywojnia na polskiej części Górnego Śląska to czas niebywałej aktywności społecznej, gospodarczej, politycznej, kulturalnej.

Nie był panem swoich bogactw

Spore wpływy do śląskiej kasy umożliwiły realizację ambitnych planów. Sala Sejmu Śląskiego, zbudowana w drugiej połowie lat 20., była wzorcem dla sali Sejmu II RP. W 1929 r. na zbudowanym w Katowicach lotnisku Muchowiec wylądował pierwszy samolot PLL „Lot”. Uruchomiono regularne połączenia Katowic z Warszawą, ale także z Wiedniem. Funkcjonowały Śląskie Linie Autobusowe. Inwestycje podejmowane w tamtym czasie do dziś budzą uznanie, m.in. modernistyczne budynki w Katowicach z drapaczem chmur. Oczkiem w głowie władz autonomicznego województwa było szkolnictwo. Wojewoda śląski Michał Grażyński planował otworzenie w Katowicach politechniki, ale podobno krakowska AGH była przeciw, obawiając się o swoich studentów. Powstały Śląskie Techniczne Zakłady Naukowe.

Nastąpiło ożywienie gospodarcze w niemal wszystkich branżach, także w przemyśle chemicznym, elektromaszynowym, włókienniczym. Przemysł był największym źródłem dochodów Skarbu Śląskiego. Wpływały do niego wszystkie podatki i opłaty na obszarze Górnego Śląska. Część tego dochodu, nazywana tangentą, była przekazywana corocznie do Skarbu Rzeczypospolitej. Ciągle trwały spory o jej wysokość. Pomimo odrębności Skarbu Śląskiego sprawy finansowe podlegały kontroli władz centralnych. Należność państwa była precyzyjnie obliczana według wzoru matematycznego zamieszczonego w dodatku do statutu organicznego.

Jeden z najwybitniejszych ekonomistów Polski międzywojennej prof. Roman Rybarski z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który był w tym czasie wiceministrem skarbu, opracował wzór wykorzystywany do rozliczeń finansowych budżetu Śląska z budżetem centralnym. Jeśli przeciętny dochód Skarbu Śląskiego, przypadający na jednego mieszkańca woj. śląskiego, będzie równy przeciętnemu dochodowi na jednego mieszkańca całej Polski, wówczas dochód Śląska zostanie zużyty na swoje potrzeby. W takiej sytuacji nie odprowadza się tangenty. Jeśli jednak te przeciętne dochody będą wyższe na Śląsku niż w reszcie Polski, to połowę nadwyżki trzeba odesłać do Skarbu Rzeczypospolitej. Gdyby było odwrotnie, to cała Polska miała wesprzeć Śląsk, co się nie wydarzyło.

Autonomiczny Śląsk nie był panem swoich bogactw. Dzielił się nimi z resztą kraju. Ile tych pieniędzy trafiało co roku z Katowic do Warszawy? Nie wiadomo. W 1937 r. ustalono jedynie, że z tytułu tangenty województwo śląskie nadpłaciło (za lata 1922-1937) do Skarbu Rzeczypospolitej ponad 304 mln zł. Dolar kosztował wtedy 5 zł.

Celibat nauczycielek

Czy posłowie śląscy wykorzystali swoje rozległe kompetencje ustawodawcze? Nie za bardzo. Para szła w gwizdek, głównie z powodu sporów politycznych. Józef Ciągwa, profesor prawa, twierdzi, że Sejm Śląski uchwalił w ciągu 18 lat zaledwie 500 ustaw, głównie budżetowych, a więc nie za dużo. Mógł uchwalić odrębną ustawę elektryczną, ale tego nie uczynił. Zrezygnował z utworzenia Śląskiej Izby Obrachunkowej. Nie powstał odrębny pion sądownictwa administracyjnego, choć były takie możliwości. Wprawdzie powołał do życia Śląski Trybunał Administracyjny, niezależny od Najwyższego Trybunału Administracyjnego w Warszawie, ale z powodu szczupłości kadry sędziowskiej ostatecznie trzecią instancją sądownictwa stał się NTA w Warszawie. Ustawodawstwo śląskie nie zawsze szukało oryginalnych rozwiązań, przejmowało wzory ustawodawstwa ogólnopolskiego.

Artykuł dostępny wyłącznie dla prenumeratorów

Kup abonament i otrzymaj:

  • dostęp do tego artykułu i wszystkich treści Naszej Historii,
  • najlepsze teksty dziennikarzy Polska Press Grupy,
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia,
  • nieograniczony dostęp do archiwum.
Kup dostęp
Masz już konto? Zaloguj się
Teresa Semik

naszahistoria.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2017 Polska Press Sp. z o.o.

Monitorujemy anonimowo aktywność na stronie, korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.